wtorek, 1 lutego 2011

Blogowe słodkości

Anioł mi przysłodził znów - ciągle się zastanawiam, czy słusznie... ;) Ale zostawmy to. Dziękuję Aniołku, dziękuję najprościej.

To jakiś rok okazywania uczuć jest chyba, w tym blogowym świecie.
Niechże i ja, w takim razie - powielając pewnie. Ale postaram się od siebie.




- zbiorowo troszkę, ale każde z Was za coś innego - Kasiu, Tercybiadesie - za słowa. Za Te-Kę, za opowiadania, za tła muzyczne, za poezję, za prozę. Za to co robicie razem, i zupełnie osobno. Za to zaś przede wszystkim, że pomaleńku obudziliście i we mnie słowo.

- Aniołku - jakże Ciebie nie wyróżnić? Myślę o Tobie codziennie. Jesteś dla mnie tak rzeczywista, jak ten bursztyn wysłany mi z październikiem, między Twoimi palcami. Dajesz mi więcej, niż myślisz. Wiesz o tym dobrze.

- Kiniu - Kiniu moja, choć ukryta z konieczności teraz - wyróżniam Cię za zaś, wyróżniam Cię na zapas tym razem. Wyróżniam Cię za zmiany, na które znajdziesz siłę w tym roku. Kropka!

- Lisie - Lisie z kagankiem oświaty ;) - długo już jesteśmy ze sobą. Za to jaka jesteś, i za to, że lubisz mnie "pomimo". :) Chylę czoła codziennie przed Twoją wiedzą o świecie, przed postrzeganiem go, przed humorem, ciętą ripostą i wielką siłą osobowości.

-

...
i mogłabym tak do samego końca listy po prawej stronie. Bo każde z Was ma w sobie coś, co dokłada cegiełkę do mojej codzienności - co sprawia, że wracam, czytam (choć niekoniecznie komentuję) - jestem.
Mogłabym tak długo jeszcze... ale miały być wyróżnienia.  Więc tym razem przytrzymam się zasad - ktoś musi stać przed szeregiem, reprezentacyjnie! :)

Wszystkim Wam - dziękuję, że ze mną jesteście, nawet wtedy kiedy ja wchodzę do Was bez pukania nawet,  żeby tylko ogrzać się Waszym ciepłem.