środa, 13 sierpnia 2014

***

Sierpniowe noce -
deszcze meteorytów
okradają mnie z marzeń.

niedziela, 10 sierpnia 2014

dzień siódmy w tworzeniu nowego świata

Chociaż w głowie mam tysiące myśli, jak kiedyś - pod palcami odpływają jak gdyby były dotknięte przez nieważkość.
Tymczasem obłoki gonią zachodzące słońca, na ubitej troskami drodze stopy jakby nie moje zostawiają ślady, o które jestem posądzona.
Świadkami ogień i wiatr.


Chciałabym już spokojnie usiąść na werandzie. Myśleć o jutrze. Tylko moim i dzieci. Z każdym dniem zbliża się ten czas, jeszcze wierzę. Choć już nie ufam. Miłość natomiast... jest jak te myśli, znikające pod dotykiem.

piątek, 29 listopada 2013

biegnę

Uciekają piątki, jak kiedyś sierpnie.
Szron chwyta i szyby, i włosy.
Oddech coraz krótszy -
jak noce grudniowe.

niedziela, 24 listopada 2013

wyzuta

Nie wiem, co z tego będzie...
W codzienności brodzę bosa poezją, zbrojna prozą aż do mdłości.
Nie zapomniałam hasła. To plus, bo w znaki już mało wierzę.

niedziela, 9 grudnia 2012

krótko o rozstaniu

Uśmiechem znaczę do siebie drogę,
niepokój dzieci głaskam jak włosy
i już się nawet rozpłakać mogę...
i ciągle czuję życia niedosyt.

sobota, 1 września 2012

telegram

Szarością pokrywam codzienność już bardziej jesienną niż letnią.
Przekopuję górki, aby zasypać dołki. 
Podobno jedyne co nas może uratować, to spokój.
Kiedy już wszystko wyrównam, może zobaczę Lepsze?
Gdy tonę, ratuje mnie uśmiech.


"mówisz, że jesteś nieszczęśliwa - i się śmiejesz..."

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

po, czyli boli


powroty smakują jeszcze latem, ale przedziera się przez nie cierpkość. osładzam ją zaległym urodzinowym sernikiem.
hasła do systemu uciekają nagle z głowy...

odgarniam rękoma niechcenie, zapijane czwartą kawą.
dzień dobry, mój świecie.

piątek, 3 sierpnia 2012

najpierwsza

szczescie ma slony smak
zwilzonych Toba ust
dni oproszone slonecznym brazem
wieczorem swierszcze opowiadaja spokoj
noce pozostawiaja na skorze tatuaze dotkniec

slonce wznosi sie i spada
jak zawsze

a kazda chwila najpierwsza

niedziela, 29 lipca 2012

już

odliczam krople
do Ciebie -
pachnie domem
spragniona ziemia


mruczy niebo
już wynajęte
obietnicą rzęsistą
pokrywa mi drogę


tam spadnie słońce
jak moja sukienka
w słoną barwę nocy.

czwartek, 26 lipca 2012

złodziejka

"lubię deszcz - tylko on na mnie leci" - przypomniało mi się dziś zdanie wyrwane ze szkolnych czasów, jak ze starego zeszytu. Jak zwykle wywołało uśmiech. 
Zatrzymałam samochód po długim dniu na parkingu pod domem, który już mało jest domem. Wyłączyłam silnik, nie wyłączając radia. Zaczęło padać, więc tak po prostu zostałam.
Jak niewiele czasem potrzebujemy przestrzeni, żeby zatrzymać się na chwilę i odetchnąć. 
"u siebie" przyszło niespodziewanie, w takt spadających na dach kropel, przyniosło absolutny spokój.


Tak, ukradłam dziś chwilę.


Na dopełnienie telefon zaśpiewał, a kiedy odebrałam, usłyszałam głos mojej ulubionej Blondyny, narzekającej, że za kilka dni będzie musiała iść do pracy beze mnie, podczas gdy ja będę się oddawać hm... przyjemnościom. Zapowiedź owych, w połączeniu z deszczem (lecącym, przypomnijmy, prawie bezpośrednio na mnie), wywołało jeszcze szerszy uśmiech, z gatunku bezczelnie zadowolonych. Och, Blondi, przecież wiesz, że zabrałabym Cię bez mrugnięcia okiem. Prawda?

środa, 25 lipca 2012

w biegu

środek tygodnia -
proza życia
rozplata niedzielne warkocze metafor.


niedziela, 22 lipca 2012

przed-urlopowe po-ukladanie

Porzadkujac polki w swoim starym pokoju rodzinnego domu, znalazlam welon. Moj wlasny, trzymetrowej dlugosci.
Czas byl dla niego rownie malo laskawy, co dla malzenstwa - pomyslalam. - Cudownie sie za to obszedl z niebieska podwiazka. Coz, bede miala cos starego i niebieskiego w jednym, jesli zdecyduje sie kiedys powtorzyc ten blad.

Eeee, no way... :D  Podwiazke zabieram nad morze! :D