tak, jak inne boją się myszy.
Nie wierzy Pani,
że w ciszy,
oddechy się łączą
nie słowa.
Bo Pani,
proszę Pani
jeszcze nie wie,
ile słodyczy zamknęła
- przed sobą,
między czołem a stopą.
I to proszę Pani
jest proza."
Bo kiedy Pan
tak patrzy na mnie
jakbym manną była
z Pana nieba,
i chciałby Pan
mnie jeść łyżkami…
Słodycz poezji
w prozę zmienia
obawa jakaś
-bezzasadna? -
że kiedy wzrokiem
Pan napotka
to co marzeniem
było tylko -
było tylko -
fatamorganą się okaże
ostatni czas
pomiędzy nami.
pomiędzy nami.