A Ty wchodzisz dziś
w paszczę lwa
który pomrukuje w zachwycie
ścieląc Ci drogę
palmowymi liśćmi.
Przyjmujesz na barki
to uwielbienie
tak samo cierpliwie
jak przyjmiesz
belkę
i gwóźdź.
Tyle miłości w Tobie
teraz
co bólu
jutro.
Patrzysz na mnie
na wyciągnięcie ręki
ukrzyżowany
na mojej własnej ścianie -
a daleko mi wciąż
do Ciebie
o Wytrwały
jak mrówce do księżyca.