Boimy się bliskości. Nic, bardziej niż bliskość, nie ukazuje nam pustki czterech ścian, pomalowanych farbą koloru samotności. Przedsionki odbijają się przerażone od tych ścian, wprawiając raz po raz w migotanie zadziwione serce. Ciepło drugiego ciała uzależnia. Podstępnie sprawia, że chcemy więcej, więcej, więcej... Więcej niż jesteśmy w stanie dostać, dużo więcej, niż możemy dać.
Boimy się bliskości, ponieważ nic jak ona nie obnaża słabości, do której nie chcemy się przyznać.
Poczułaś to, prawda?
To dlatego uciekłaś. Z tego samego powodu pozwoliłem Ci na to bez słowa, choć krzyczało mi w głowie "zostań", które z pewnością słyszałaś.
Został mi Twój uśmiech, jak otwarta, niezabliźniona rana. Niech boli. Niech.