zakwitłam pod twoim spojrzeniem
by
pośrodku mroźnej zimy
gorące nosić serce
i rozognione usta.
nagle tak trudno uwierzyć
we wszystkie puste noce
odmierzane
od pełni do pełni
zanim się zdarzyliśmy.
kochaniem nasiąknięci
jak gąbki
wyjadamy sobie z rąk
śnieżną codzienność
o smaku poziomek.