Usiądźmy na werandzie.
Deszcz już szepcze
w pobliskich topolach
i jeśli dłoń wyciągniesz
zaczerpniesz garścią historie
opowiadane z pokolenia na pokolenie
od rosy do chmury.
Dziś nie powiem ci,
jak bardzo mi żal
kiedy widzę
suche potoki bezsłowia
biegnące ode mnie do ciebie.
Usiądźmy na werandzie parą,
jak ta co udaje deszcz
wbrew grawitacji
ulatując z poręczy.