Sobota o czwartku nic nie powie. Siostra solidarnie milcząca, oddzielona bratem wspólnym - piątkiem, który też ma swoje tajemnice...
Siedzę tu, siedzę i czekam, aby wyjść. Wstać i zakończyć wyprawę. Ciągnąc za sobą walizkę na kółkach, rytmicznie wystukujących nierówności chodnika.
Jeszcze ostatnie spotkanie, jeszcze czekolada z chilli, i serdeczności.
I pociąg.
Musiałabym dużo opowiadać.
Jedno jest pewne.
Bardzo mi to było potrzebne.
I zaskakujący czwartek, i leniwy piątek, i sobota pełna powrotów...
Z nowymi butami na stopach, z kieszeniami pełnymi przyjaźni, z sercem pełnym spełnienia, z aż dziwnie spokojną głową...
Do siebie.
