Ukryta
zanurzam dłonie
w Twoje słowa,
jak w ciasto,
dodając wiedzę prawie tajemną
opuszkami palców
zdobytą.
Szczypta zaciekawienia,
dwie łyżeczki soli
(tak, czasami płaczę),
garść uśmiechu,
trzy miarki zakłopotania...
Patrzę jak rośnie,
gotowe oprószam pudrem
słodkiego oczekiwania,
nadgryzam kawałek.
Z słodkimi ustami
przyjdę co Ciebie,
niepewna.
31.10.2010.