piątek, 3 grudnia 2010

w duecie z Tercybiadesem

to była dla mnie fantastyczna przygoda. dziękuję, Tercybiadesie. :)



Wszystko powinno być jawne.
Moje dłonie
i Twoje usta,
rozmodlone oczekiwaniem
oczy.
Wszystko powinno być jawne.
W płomieniu
rozpalającego się między nami słońca.
Każdy gest
zbyt opieszały.
Każde wahanie,
któremu daliśmy wiarę.
Wszystko powinno być jasne,
a dotyk odciskać
w skórze tatuaże westchnień.
T.

Ukryta
zanurzam dłonie
w Twoje słowa,
jak w ciasto,
dodając wiedzę prawie tajemną
opuszkami palców
zdobytą.
Szczypta zaciekawienia,
dwie łyżeczki soli
(tak, czasami płaczę),
garść uśmiechu,
trzy miarki zakłopotania...
Patrzę jak rośnie,
gotowe oprószam pudrem
słodkiego oczekiwania,
nadgryzam kawałek.
Z słodkimi ustami
przyjdę co Ciebie,
niepewna.
M.

I przyszłaś
a mnie nie było.
ciasto się zbiegło
pomarszczyło
opuszki palców
już nie w pudrze
za późno
by je wargami osuszać
ze słodyczy
koniuszkiem języka
smakować lukru
o barwie wytrawnej ciszy
T.

za późno.
tak się mijać właśnie
będziemy,
sylwetki wzajemne
wyłuskiwać
z tłumu,
smakując ciszę
między nami,
niewysłowioną,
niedopowiedzianą...
M.

październik-grudzień 2010