środa, 19 stycznia 2011

czekając

w czekaniu
jest uśmiech niepewny
w kącikach ust
rozciągnięty
od wczoraj - do jutra

w czekaniu
cisza odpoczywa
od słów
jeszcze
niewypowiedzianych

i oczy tylko
zdradzają
pewną niecierpliwość,
gdy znów zerkam
w puste miejsce
po Panu.
M.


Między słowa wciskają się sny.
Drżące palce odrywają guziki.
W głoskach,
błyska roztańczone udo.
Mówisz do siebie
- Nie mam źle
i kusisz oczy,
wystawiasz na próbę dłonie.
Myśl podąża za okiem.
Śmielsza od szampana
wykrada cię czerwonej sukni,
drażni wystawione ku pieszczocie piersi.
Wplątana między włosy
popycha ku sobie usta.
- Czy Pani chce bym rozebrał ją po krzyk?
Rozgrzeszył spływającym po skórze dreszczem?
A może zakradł się bezdźwięcznie
tam gdzie drzemie niecierpliwe słowo
- Jeszcze…
- Jeszcze!
Obracał je i drażnił
końcem języka prowadząc ku szczytowi?
Niech Pani powie
potrafi zgadnąć
dokąd prowadzą
rozkojarzone tańcem słowa?
T.


Nic nie wiem.
Tyle tylko,
że gdy zamykam oczy
dnem zmęczone,
dłonie lekkie się robią
i nogi -
biegnę przez wysoką trawę,
a rosa muska łydki
i całuje mnie sukienka
lepko
dotykiem odurzona.

Nic nie wiem.
Ze wstydu odarta
kochać chcę życie,
choćby nocą.

A Pan patrzy,
mrużąc oczy
jak kot
wśród wysokiej trawy,
pomrukując cicho
w czekaniu.

Idę
magią spojrzenia
zaklęta,
parzy pod dotykiem sukienka
i rosa w pot się zmienia
gdy zbliżam się
do Pana
płonąc.
M.