wtorek, 15 lutego 2011

w zakochaniu

Nagle się stało
że w poezji mam głowę
jak w chmurach

więc zakochana
chyba
być muszę.

Nie szaleńczo
jednak-
a tak prosto
jak usiąść
przy stole
razem
by chleb z masłem
zjeść.

I w spokoju
paznokcie maluję
na blady róż,
nie czerwień.

A kiedy usta składam
w zwykłe "u"-
wybiegają pocałunki
i jak motyle
siadają
na twoich ramionach,
gdy kromkę
trzymasz w dłoni.

Wszystko
na swoim miejscu -
i ja
i ty
i okruszki.