wtorek, 12 kwietnia 2011

"the eyes of blue dog. i've written it everywhere."

Zatrzymało mnie "Oczy niebieskiego psa", kiedy przemykałam przez Opowiadania Marqueza.
Tak mnie zatrzymało, że od dwóch dni nie zaglądnęłam do książki. Patrzę na okładkę tylko, dotykam wzrokiem. Nie otwieram, przekładam z miejsca na miejsce.
W środku dwa zaproszenia, puste, bez daty. Służą jako zakładka. Czekają na Jutro.

I tak sobie myślę irracjonalnie zupełnie, że jeśli poczekam, nie otworzę jakiś czas, to przemieszają się literki w zakończeniu. Bo przecież tak być nie może....?
Przedruk książki, szczególnie tej leżącej na komodzie, bywa trudny.
Ale w życiu? W życiu wszystko można przeredagować. I ta wiara umrze trzy dni i trzy noce po mnie. Ani sekundy wcześniej.



"Jutro poznam cię po tym - powiedziałem. - Poznam cię, jak zobaczę na ulicy jakąś kobietę piszącą na murach: «Oczy niebieskiego psa.»" A ona ze smutnym uśmiechem - uśmiechem poddania się temu, co nieuniknione - rzekła: "Ale w dzień i tak nie będziesz nic pamiętał." Znowu wyciągnęła ręce nad lichtarzem, z twarzą przesłoniętą mgłą goryczy: "Jesteś jedynym człowiekiem, który kiedy się budzi, nie pamięta nic z tego, co mu się śniło."