Zatrzymało mnie "Oczy niebieskiego psa", kiedy przemykałam przez Opowiadania Marqueza.
Tak mnie zatrzymało, że od dwóch dni nie zaglądnęłam do książki. Patrzę na okładkę tylko, dotykam wzrokiem. Nie otwieram, przekładam z miejsca na miejsce.
W środku dwa zaproszenia, puste, bez daty. Służą jako zakładka. Czekają na Jutro.
I tak sobie myślę irracjonalnie zupełnie, że jeśli poczekam, nie otworzę jakiś czas, to przemieszają się literki w zakończeniu. Bo przecież tak być nie może....?
Przedruk książki, szczególnie tej leżącej na komodzie, bywa trudny.
Ale w życiu? W życiu wszystko można przeredagować. I ta wiara umrze trzy dni i trzy noce po mnie. Ani sekundy wcześniej.
"Jutro poznam cię po tym - powiedziałem. - Poznam cię, jak zobaczę na ulicy jakąś kobietę piszącą na murach: «Oczy niebieskiego psa.»" A ona ze smutnym uśmiechem - uśmiechem poddania się temu, co nieuniknione - rzekła: "Ale w dzień i tak nie będziesz nic pamiętał." Znowu wyciągnęła ręce nad lichtarzem, z twarzą przesłoniętą mgłą goryczy: "Jesteś jedynym człowiekiem, który kiedy się budzi, nie pamięta nic z tego, co mu się śniło."