nie chodzę spać przed północą
mam oczy sowy
serce lwa
i ciało wróbla
zaginam kartki kalendarza
jak karty
co wróżą
wciąż tę samą damę kier
odwróconą tylko
jakbym dwa profile
w jedną twarz
połączyć chciała
przerzucam w stronach książek
znaków tysiące
by jedno krótkie zdanie
odnaleźć
dzień po dniu
wyrzucam lustra
coraz starsze
i zdjęcia
coraz młodsze
i wciąż uchwycić usiłuję
myśli rozbiegane
co metę widzieć pragną
tylko w twoich oczach.