niedziela, 24 kwietnia 2011

w patrzeniu

kiedy śpisz
bezświadomością zmiękczony
w mych ramionach

kreślić cię mogę
wciąż od nowa
i rzeźbić ci sny
w mahoniu w gruszy
gdy opuszkami dotykam
czoła. 

jest taka magia
w tamtych chwilach
choć o tym nie wiesz
ukochany
że głaszczę sny
by strącać z dłoni
ziarenko piasku
pot
i granit.

i kiedy drżeć przestajesz
wreszcie
czułości dłutem ułagodzony
przygarniasz 

w tętnie miłość wyznając
spokojem sennie
odnalezionym.