poniedziałek, 30 maja 2011

anons

Jak każda kotka, noszę się z gracją. Prężę się i puszę, aby mnie widziano - ale potrafię umknąć z rąk, nieobacznie wyciągniętych, jeśli nie zechcę się w nich znaleźć. Jestem próżna, zaborcza, moje miejsce nad kominkiem jest tylko i wyłącznie moje! Wychodzę, wracam, obchodzę bokiem lub wtulam się - wszystko zależy od tego, z kim mieszkam. Właściciela wybieram sama, tak, aby myślał, że to on wybrał mnie. Kiedy zaufam, kiedy wie co lubię, kiedy potrafi sprawić, że zamruczę... jestem wtedy ciepła, miękka, mimo humorów zawsze wracam na jego kolana i może być pewien, że mam tylko jego.
Nigdy nie zrezygnuję z niezależności. W końcu jestem kotem... Ale oswojona, pielęgnowana i bezpieczna - jestem nie tylko ozdobą domu. Do mnie się wraca i mruczy. Jestem Domem.