Taki trochę fotoblog się mi tutaj robi...
Nie szkodzi.
Złego czasem lepiej nie dokumentować - między złym zawsze przeplecione dobre... Póki tak jest, można oddychać.
W ciągu ostatnich dni miałam kilka bezcennych nici w warkoczu życia. Naznaczonych lasem, chabrami, przyjaźnią i całym mnóstwem bocianów. Z tęsknotą za dziećmi, z przekrzykiwaniem radia w drodze powrotnej, aby odwrócić uwagę od nocy we wszech i mikro - świecie. Ze śmiechem. Pomimo.
Wdzięczna jestem za ten czas.
