smutek uśmiechem pokrywa
a usta pomadką podkreślone
ukazują rząd zębów
w nienaturalnym kolorze
"jadłam jagody" mówi
rozbrajająco wprost
a on nie zna jej jeszcze
zbyt dobrze
więc zażenowany cofa dłoń
wybiegłą nagle
by z kącików ust
zetrzeć ostatni ślad
owocowej rozpusty
potem wraca do siebie
myśląc o niej
wczoraj ledwie poznanej
a już obecnej
jak nosi głowę i ją przechyla
jak pochyla się z miłością
nad małymi brudnymi twarzami
i jak nieobecna się nagle stać potrafi
idąc brzegiem
by za chwilę znów biegać
topiąc w piasku stopy
"jutro spotkam ją w lesie"
snuje plany
zastanawiając się
dlaczego w środku lata
nosi rękawiczki
nie wie, że do krwi zdarte ma dłonie
pod koronkami ukryte -
bo obiecała sobie
że kiedy plamę jagodową wywabi
z ulubionej sukienki
wtedy i z serca znikniesz
bez śladu.