czwartek, 13 października 2011

***

Dębowy liściu

gwiazdo jednego sezonu

urodzona w zielonym kolektywie

ze słońcem będąc w zmowie

szara eminencjo

zaczerpniętych oddechów

 

rozprawiasz szeptem o miłości

z parkową ławką

na której lubią siadywać zakochani

 

ty nie siwiejesz na starość

jak my – ludzie

tobie dojrzałość upływa

w oranżu i złocie

 

Listku dębowy

jak litanią proszę

 

Naucz mnie upadać

tak lekko i miękko

jakby ramiona ukochane

czekać na mnie miały

a nie szronem ściągnięty

twardy zimny grunt.