jestem.
połykam słońce w dzień
i pigułki na noc
wychodzę wciąż i wracam
z siebie do siebie.
kocham tę jesień
bo smutnieje dniem coraz krótszym
topiąc melancholię w kolorach
szarości na przekór.
lubię ten smutek
co przychodzi jak wierny pies
i trąca zimnym nosem
oswajając łzę.
czuję, więc jestem.
od drugiej strony lustra
obserwuję codziennie rano
jak Ona wychodzi z domu
rzucając mi obce spojrzenie
spod wytuszowanych rzęs.