tęsknota
Gościem niezapowiedzianym
bez pukania
weszła za próg
stukając obcasami o parkiet
w przyspieszonym rytmie serca
podbiegła
by chwycić mnie za gardło.
Nie miałam serca
pokazać jej drzwi –
w panicznym uścisku szeptała
że najbardziej boi się
bezdomności.
Czekając na mnie co wieczór
do idealnej konsystencji
wino rozcieńcza łzami
wzruszenie podaje na tacy
jak najlepsze smakołyki.
I tak trudno zapomnieć
o Panu
dopóki ona mówi
przez sen.