czwartek, 8 grudnia 2011

o tobie

Jednym spojrzeniem otwierasz drzwi
by światłem zdusić moją ciemność,
skry sypiesz pod stopy mi spod brwi
jak kosmyk z czoła odgarniasz senność.


Sięgam ramieniem w stronę gwiazd
strącam życzenia jak pomarańcze,
tyle jest portów, ile miast
ja w każdym mieście z tobą tańczę.


Wypływasz mnie szalupą warg
na oceanu spokojne głębie,
gdy nie chcę słuchać mewich skarg
zamieniasz mewy na gołębie.


I nie wiem sama co jest przyczyną - 
westchnienia dane mi, czy kaczeńce?
Dzień tylko po to jest, by minął
noc zaś, by wtulić w ciebie ręce.