I przyjdzie znów uwierzyć trawie
co nieśmiertelnie wstaje z ziemi,
by zielonością wzrok wypełnić,
sprostować myśli złem koślawe.
Oczom uwierzyć przyjdzie z czasem
w zieleń skąpanym beznadziejnie...
na tęczy pragnień stojąc chwiejnie
skoczyć na główkę w pusty basen.
Miłość i wiosna równie bywa
zachwycająca co zdradliwa.