Lubię,
gdy poduszka szepcze mi o Panu
pozornie niezdarzone historie.
W szemraniu spotkań nieodbytych
zasypiam,
by zbudziła całkiem zwyczajna
opowieść o tym,
że Pan jest.
W uśmiechu wybrzmiewa
zupełnie realne
"Dzień dobry,
moja poduszka
opowiadała mi o Pani."
Jesteśmy.
Świat kurczy się na chwilę
do przestrzeni łóżka.