Tyle mojego, co mi się śni. - mówisz, a w głosie słyszę słony smutek.
Dlaczego jesteś smutny? - pytam - Był czas, że nie śniłam; nauczył mnie doceniać nawet te niezrozumiałe mary. Od pustki pod zamkniętymi powiekami gorsza jest tylko ta w sercu.
Teraz usiadłam i myślę o Tobie. O mnie - i o tym wszystkim co Pomiędzy Nami. Każdy rok naznacza nas jak słoje w pniu. A znamy się długo. Zauroczenie, tęsknota, miłość(?), gorycz... Słój rezygnacji, warstwa prawie przyjaźni... Sklejone tym nierozerwalnym czymś, co ciągle iskrzy między nami. Lubię Cię. Prawie tak samo jak szum morza. Morze zaś lubię najbardziej, kiedy stoisz obok. Zupełnie na jawie.
Nie bądź więc smutny. Tyle naszego, co nam się śni. I jeszcze to, co nie jest snem, jest wspomnieniem, i uśmiechem do Jutra.