znow spadam we snie
i nieuchronnie
zbliza sie ziemia...
Doktor Google mowi, ze to oznacza zmiany poprzedzone zwatpieniem. A ja leze w okruszkach snu, jeszcze gryzac z bolu trawe i zastanawiam sie jak do tego doszlo, ze zostalam sama na tym dachu, a drabina jak zaczarowana zachwiala sie i opadla? Dlaczego siedzac na tym dachu zdecydowalam sie skoczyc, nie czekajac na pomoc?
znow spadam we snie.
Freud mialby ubaw z rozkolatanego serca tulonego do poduszki.
Uspokoj sie, serce. Co nas nie zabija... tak?
Tak?