czekałam na nią tak długo
aż wreszcie się pojawiła.
Lecz miała być pełna gwiazd
ze staruszkiem księżycem -
a jest tak ciemno.
księżycowy pył
miał ogrzewać moją twarz -
a jest tak zimno.
czasem z dziurawej kieszeni
jej płaszcza
wysypuje się zorza
i skrzy kawałeczkami
ze szkła nadziei
na rychły wschód słońca.
Lecz one najpierw cieszą,
by wbić się z serce
okrutnie raniąc.
daj mi ciepło twej dłoni-
chcę znów się uśmiechać.
24-03-1994