środa, 10 listopada 2010

marcem...


Trwa.
Jak śnieg w kącie
zapomniany jakby
przez wiosenne słońce,
Gotowy walczyć
do ostatniej kropli
wody.
W niebycie marcowym,
zagubiony.
Płatki połączone,
na wieczny czas –
aż do skończenia zimy.
Trwa.
W innym życiu,
bez wizy, bez prawa azylu,
Trwa miłość moja
zaprzeszła, niedokończona.
To nie lata tu trzeba –
To wieków całych!
Trwa.
3-03-2010