kiedy patrzysz na drzewo
widzisz
korę,
mech od północy,
dzięcioła (o, choruje).
dla mnie to porowatość blizn
pokryta jak plastrem
i stukanie w rytm serca,
uleczające i duszę.
kiedy patrzysz jak mówię
widzisz usta
i oczy
i to jak przekrzywiam głowę
(o, a teraz cię pragnę).
dla mnie to rozmowa
z karminem warg,
a szmaragd spojrzenia,
rozprasza zapach kawy,
unoszący się w twoim uśmiechu.
miękko oplatam
zwartość twych ramion.
szept z krzykiem mieszasz.
i z dwóch
jedno.