niedziela, 20 lutego 2011

Mężczyzna Ze Słów

"Jesteś moim mężczyzną ze słów" - pomyślała, czytając jego listy. Uśmiechnęła się do tej myśli, wydawało jej się, jak najbardziej bezpiecznej. Cóż znaczą słowa? Co mogą uczynić? Jak dalece sięgnąć, dotknąć - nawet te najgorętsze? Słowa... ulotne tak, że ledwo wybrzmią, a już ich nie ma. W iluzorycznym ich znaczeniu można dostrzec wszystko, wszystkiemu wierzyć - ale i doskonale odwrotnie. Pisane są jeszcze bardziej wieloznaczne, bo pozbawione barwy oprószonej drżeniem emocji. Można tłumaczyć je sobie dowolnie, choć są może trochę mniej ulotne. Ale czy oprą się krótkiemu słowu "kasuj"?
Słowa...
Słowa pierwsze, następne. Od początku wywołujące uśmiech i zaciekawienie. Kto kryje się za tymi słowami? Czyje to słowa?
Niepostrzeżenie od słów myśli przeszły do palców. Czyje to palce wystukują do niej te coraz śmielsze listy? Palce zaś są częścią dłoni, dłonie przechodzą w przedramienia, przez łokcie, do ramion, by barkiem połączyć się z większą całością. Do palców synapsami biegną impulsy, kierowane z głowy. Głowa zaś, właśnie... głowa. Co też się dzieje w głowie, która nakazuje pisać palcom takie a nie inne ciągi liter? Jakiego koloru mają oczy, wpatrzone uważnie w monitor? Czy mrużą się w półuśmiechu, czy też mętnieją pożądaniem?
"Dlaczego ja?" - to pytanie przemykało jej przez głowę coraz częściej. Pojawiało się między jak najbardziej realnymi falami gorąca, ogarniającymi jej ciało, kiedy On wirtualnie zakradał się dłońmi pod jej ubranie. To zaskakujące pożądanie wywoływało jej uśmiech. Pokrywała nim wstyd, kiedy odchodziła od monitora, by zagłębić się w codzienność.
I nagle stało się dla niej jasne, że czeka.
"Bądź." zabrzmiało ostrzegawczo w jej głowie, lecz z premedytacją zignorowała niepokój.

Zaczęła przeczuwać, że pod słowami kryje się ciało. Z szarozielonymi oczyma. Z okularami. Uśmiechem. To jeszcze nie całość... Jest jeszcze głos. Kępki włosów na brzuchu. Prawie mogła ich dotknąć. I dotykała, ale głaszcząc tylko w myślach, tylko słowami. W zmysły wkradła się nagle czułość, zaskakując ją swą siłą. Skąd ona? Skąd te myśli wzajemnie "nie chcę Cię zranić, nie Ciebie"?

"Bądź." To już nie szept. To krzyk.

Z dnia na dzień, Mężczyzna ze słów stał się po prostu Mężczyzną. Takim, za którym się tęskni po ból, po brak zdrowego rozsądku w wyczuciu chwili. Z którym się synchronizuje myśli tak, by stworzyły w jednym momencie doskonałą Całość.
"Cud?"
Mówią, że były już kiedyś takie cuda... Że Słowo stało się Ciałem. I zamieszkało... Podobno wystarczy uwierzyć?