"Nie ma śniegu. Deszcz. Mniej tych kropli od kochania."
A kiedy wypadało się niebo
by zimy zmyć
ostatnie tchnienie,
wiatr przeniósł
ciemne obłoki
odsłaniając błękit
i uśmiech -
z wiosny wyszedłeś
objąwszy ramieniem,
w pocałunku
przed światem głowę mą
marzeń pełną i obaw
chcąc schować.
Obietnicą urzeczona
drewnianych schodów
ścieżką krętą
poszłam
nieboskłon sobą wypełnić.
ostatnie tchnienie,
wiatr przeniósł
ciemne obłoki
odsłaniając błękit
i uśmiech -
z wiosny wyszedłeś
objąwszy ramieniem,
w pocałunku
przed światem głowę mą
marzeń pełną i obaw
chcąc schować.
Obietnicą urzeczona
drewnianych schodów
ścieżką krętą
poszłam
nieboskłon sobą wypełnić.