Ona mi mówi:
A gdzie słowa?
Gdzie czułość jest
i obietnice?
A On
marynarki użyczy
bo mrok zabiera ciepło z ramion
kiedy spacer przedłuża dzień.
Drży pod spojrzeniem Jego, kiedy
urazi słowem nieopatrznie.
Wie też, że trzepnie
niechcianego
co pchnąć ją chce w tę samą rzekę.
Nie śniony
nie marzony,
ani złotousty...
Zwykły mężczyzna.
Szorstko - miękki.
Żyć z takim i umierać.
Ot, co.