Chciałabym, aby to był leniwy piątek...
Natomiast, punkt szósta, obudziło. Nie wiem co. Słońce? Kos za oknem? Czy może myśli czyjeś, przebudzone ciut wcześniej, niż moje?
Godzinę później Niunia pokazuje radośnie papugę w TV. A ja kończę kawę, ulubioną z rana, z duża ilością mleka.
Nadmiary szkodzą. Niedostatki - uszczuplają z garści, co chcą chwytać życie od pierwszego promienia słońca na przymkniętych powiekach. Najlepszy jednak umiar byłby. Ktoś wie, gdzie się podziewa mój własny?
Marzy mi się życie na cztery ręce. Tylko tyle mam pragnień w piątek, który - już wiem - zaczął się dobrze.