sobota, 7 maja 2011

codzienność

Życie na cztery ręce
pory roku na 365 procent
horyzont czytelny lub zamglony -
ale jeden
oddalony na tyle by dążyć
a nie tak daleki by nie widzieć.

Tysiące godzin
co jak puzzle nie do poskładania
tworzą obraz prawie
doskonały.

Maraton i krótki bieg z przeszkodami,
meta
co się okazać miała
przerwą tylko w wędrówce.

Wyspy
dziesiątki wysp bijących sercem
słowa, uściski dłoni
przyjaciele, wrogowie
i szczury na okręcie.

Pędzi codzienność
i piaskiem w klepsydrze usypuje
RAZEM
tak pełne wiary
że nie do uwierzenia -

by po latach
niebem zapachniały
zmarszczek pełne dłonie
co wzajemnie kosmyki siwe
odgarniają z czoła  .