złudny ten spokój w ciągu dnia
bo przecież dłonie
wciąż twym zapachem przesycone
wychodzą z nocy i porankiem
budzą świadomość wciąż zaspaną
smutnym "nie ma ciebie".
wciąż jednak
gdy wieczór pod powieki wchodzi
kroplą goryczy
zakrapiam znów poduszkę -
i zapach twój
gdy się weń wtulam
ułudę daruje szczęścia
w prostym "jesteś".
a krople we flakonie
piaskiem w klepsydrze
bez końca
odmierzać czas by mogły
gdyby nie znikały bez śladu
w puch wpuszczone.