kiedy bierze w ramiona
gwałtownie
zostawiając płuca bez powietrza
nie ma w nim nic
z czułego kochanka
rozszerza źrenice
poganiając krew
szybciej i szybciej
aż do finału
bez tchu
i bez rozkoszy
wyczerpane
tym nagłym uściskiem
ciało sztywnieje
by pulsem
jak stukotem kół o szyny
powtarzać -
to wszystko
nie tak
nie tak
nie tak...
kuszetkami
pociąg do nikąd
wiezie zmysły uwiązane
pożądaniem aż strach
wciąż zwrotnice myląc
na zakrętach niespokojnej głowy