poniedziałek, 31 października 2011

"o tym nie będzie wiersza" (agnieszka)

Drżą mi ręce. Nigdy wcześniej nie doświadczyłam tego tak mocno, jak w ostatnich miesiącach. Niby nic, niby normalnie, niby pewnym głosem, z uśmiechem i spokojem. Zdradzają mnie tylko dłonie.
Nie mam czasu o tym myśleć, tak organizując sobie dzień, żeby to drżenie nie uwierało bardziej, niż musi. Żeby nie prowokowało myślenia o tym, skąd się bierze i kiedy staje się tak natrętne, że nie można go zignorować.

Dziś drżały mi dłonie, kiedy wyszłam z pracy, w mrok. Kiedy ciało opuściło napięcie, pozostało tylko to - żar rozedrganego papierosa. I telefon. Jest taki blond-głos w słuchawce, który zazwyczaj doskonale rozluźnia mi myśli...

W mieszkaniu zaś czekała paczka. Przyduża, pomyślałam więc, że to kurier jak zwykle, nie zastawszy sąsiada w domu, zostawił ją u nas. Zerknęłam. Jednak do mnie!

Aniołku... drżały mi ręce, kiedy otwierałam. Im bardziej otwierałam, tym bardziej drżały. Wyciągnęłam skarby. Miała być jedna jedyna książka. Dostałam dwanaście. I list. I zdjęcie.

Nie masz pojęcia... nie, to ja nie miałam pojęcia, jak pojemne może być słowo "dziękuję". Pozwól więc, że tutaj, zamiast listu...

Dziękuję. Nie mniej, i nic więcej.
Nie pamiętam, kiedy ktoś tak mnie wzruszył. Trafiłaś w punkt, w Ten właśnie moment. Przysłałaś mi siebie i słowa.