aniele boży stróżu mój
nie chichocz po chochliczemu
zza konfesjonału
kiedy dusza na ramieniu przysiadła
drżenie dłoni biorąc w posiadanie
tylko tobie opowiadam
najskrytsze sekrety
ręka w rękę
budujemy i burzymy codzienność
bliżej ci do kompana
niż do nauczyciela
kiedy sam zanurzony po kostki
wyciągasz mnie z błota
śmiechem umazany jak czekoladą
aniele boży stróżu mój
tupnij nogą
gdy znów pokażę ci drzwi
pod poduszką zostaw mi skrzydła
bym mogła latać w nocy
kiedy dzień przyszpilił do ziemi